niedziela, 11 maja 2014

John Green - ,,Gwiazd Naszych Wina" 

Hazel ma szesnaście lat, a jednym z nieodłącznych elementów jej życia jest aparat tlenowy o imieniu Philip. Odkąd trzy lata temu zachorowała na raka, nie chodzi do szkoły, spędzając dni głównie na czytaniu i oglądaniu ,,America's Next Top Model". Jednak gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje Augustusa, w jej życiu następuje zwrot o 180 stopni. Czeka ją podróż, nieoczekiwana u wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.
 

Zacznę może od tego, że od dawna planowałam przeczytać tę książkę, głównie dlatego, iż sam opis mnie zaciekawił, ale również czytałam wiele pozytywnych recenzji na jej temat. Myślałam, że będzie to kolejna książka z serii nieszczęśliwie zakochana nastolatka, która ginie pod koniec książki i na to też się nastawiałam. Muszę Wam powiedzieć, że John Green pozytywnie mnie zaskoczył. Przedstawia on sprawę życia i śmierci w wnikliwy i dość łatwy do zrozumienia sposób. Nie używa jakiegoś wyszukanego słownictwa, dzięki któremu ciężko czytałoby nam się tę książkę. Jest ona lekko napisana, miło się ją czyta. Szczerze mówiąc, sama nie wiedziałam, kiedy skończyłam ją czytać, pochłonęła mnie cała. 

,,Gwiazd Naszych Wina" opowiada o nastolatkach chorujących na raka, ale nie nastawiamy się do tej historii negatywnie. W niejednym momencie książka rozśmiesza i daje powody do płaczu. Myślę, że nawet największy twardziel rozczuliłby się nad nią. Jak pisze na odwrocie książki: ,, Autor, pisząc o nastolatkach, ale nie tylko dla nich, zgłębia w niej uniwersalną kwestię życia i miłości" - jest to książka dla wszystkich, niezależenie od wieku czytelnika. 
Jednak pojawiły się u mnie pewne obawy co do jej przeczytania, myślałam, że będzie w niej rozmyślanie nad samą śmiercią i niespełnioną miłością, uczuciem. Jednakże i w tej sprawie nie ma się o co martwić. Nie bójcie się po nią sięgnąć, jest ona zaskakująco zabawna. Oczywiście pojawiają się w niej takie uczucia jak strach, ból, które jednak uwydatniają całą potęgę tej książki i sposób w jakim John Green przedstawił kwestię życia i śmierci. 

Ckliwa opowieść o miłości nastolatków, rozłączonych przez kłótnie dwóch rodzin? Oj nie, to nie następny dramat jak  ,,Romeo i Julia". Bohaterzy chociaż zranieni przez życie i tak delikatni jak małe niemowlę, nie poddają i się i walczą. Z czym? Przeczytajcie to się dalej dowiecie. Muszę jednak przyznać, że autor odwalił kawał ciężkiej roboty. Książka jest przemyślana, każde słowo starannie dobrane. Miło się ją czyta, nastrój nie jest "ciężki", niepokojący ale za to przyjazny w odkrywaniu dalszych przygód i co najważniejsze w odkrywaniu samego siebie. Brzmi jak poradnik, jak być pewnym siebie, ale to nie to. Dzięki tej książce możemy docenić to co nas otacza, cieszyć się każdym dniem i ludźmi, którzy nas otaczają, zrozumieć ile dla nas znaczą. Również Hazel zmienia się podczas tej książki o niektóre zachowania sama jej nie podejrzewałam. To śmieszne, ale w każdym bohaterze znajduję cząstkę siebie, czy Wy też tak macie? Piszcie w komentarzach. 
Z całym sercem mogę Wam powiedzieć, że polecam tę książkę. Wywróciła ona moje spojrzenie na świat o 180 stopni. Mogę przyznać, że jej przeczytaniu zmieniłam się na lepsze, jestem całkiem inną osobą i Wam również tego życzę. 
Następną recenzję postaram się dodać za jakieś dwa tygodnie ;) 

1 komentarz :