sobota, 12 lipca 2014

,,Ukryte" - Kimberly Derting

,,Violet musi sobie poradzić z dwoma poważnymi problemami: Jayem, przyjacielem z dzieciństwa, do którego czuje coś więcej, niż powinna, oraz swoim mrocznym, sekretnym darem. Tymczasem seryjny zabójca terroryzuje miasteczko. Giną kolejne dziewczyny. Violet uświadamia sobie, że tylko ona, dzięki swemu niezwykłemu talentowi, może powstrzymać mordercę. Z pomocą przychodzi jej Jay — nie chce, aby dziewczynie cokolwiek się stało. Młodzi zbliżają się do siebie. Także morderca
jest coraz bliżej…"


Czy kiedykolwiek wyobrażałaś sobie, jakby to było dostać w spadku od swojej babci dar? Jak z tym żyć? Mieć ciągle jakąś tajemnicę? Violet od dzieciństwa się z tym zmaga. O jej nadzwyczajnej zdolności wie tylko Jay i jej rodzina. Do tej pory, tylko raz odnalazła zwłoki martwej dziewczyny, mając zaledwie osiem lat. Teraz wszystko się zmienia..

Violet dojrzewa, jest nastolatką, ma swojego najlepszego przyjaciela Jaya, do którego zaczyna czuć coś więcej. Ale czy on to zauważy? Czy będą razem? Wszystko potoczy się inaczej. W małym miasteczku, w którym mieszka, zaczynają ginąć dziewczyny. Nikt nie wie, kto jest sprawcą tylu morderstw. Tylko Violet może pomóc policji. Ale czy to zrobi? Czy nie będzie musiała wybierać pomiędzy swoim przyjacielem, a swoim darem?

Jak napisała Meliisa Marr o tej książce: ,,Romans i tajemnica opisane w tej książce tak mnie pochłonęły, że nie wiedziałam: wstrzymywać oddech czy krzyczeć. Wiedziałam jednak, że nie zabiorę się do żadnej pracy, póki nie doczytam do końca." 

Czy utwór mi się spodobał? Zdecydowanie tak. Utrzymuje w napięciu i zgadzam się z wypowiedzią Meliisy. Nie jeden raz nie wiedziałam czy mam krzyczeć, płakać czy rzucić tę książkę w kąt. Działała na mnie, że tak powiem toksycznie. Miałam po niej zły humor. Nigdy nie czytałam niczego o podobnej tematyce. Raczej unikałam takich tematów, ale sama nie wiem dlaczego się na nią skusiłam. 

Co dziwniejsze, czasem wydawało mi się, że czytam o sobie (wiem, może to zabrzmieć egoistycznie, ale tak było). Niekiedy byłam wściekła na autorkę, to co wymyśliła w tej książce, przechodziło ludzkie pojęcie. Raz nie lubiłam tych postaci a raz tak. Przeżyłam bardzo tą opowieść. Nigdy jeszcze nie wczułam się w żadną postać, tak jak w Violet. Czułam niemalże to co ona. Płakałam z nią, śmiałam się i nawet byłam zazdrosna wtedy kiedy ona. 

Naprawdę polecam tę książkę. Przeniosłam się w całkiem inny świat. Dziewczyna z darem, najlepszy przyjaciel, zamieniający się w prawdziwego mężczyznę, znajdywanie martwych ciał dziewczyn. Idealna książka na wakacje, moim zdaniem. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz